Apogeum zmian salonowych i fotel





Przez mój salon przeszedł tajfun.
Ale to już wiecie bo wspominałam ostatnio. 
 Projekty mi się piętrzą a ja upiększam sobie salon...phi :)
Ja już wiem jak jest. Obecnie jestem na etapie dobrania paru dodatków
 uzupełniających i wiążących całość.
I mogę tylko dodać, że jestem zadowolona.















 Farba jakiej używałam przyjechała z Weston z Anglii.
Kredowa, bezzapachowa i bardzo gęsta.
Przyznam się ,że potrzebna dobra technika do nakładania tego typu farb.
Ogromną zaletą na pewno jest to ,że po malowaniu fajnie się ją spiera z ubrań czy szmat ale i fajnie się przeciera papierem ściernym by zniwelować ewentualne nierówności.
Aaaaaa i można nia malować bez uprzedniego maega szlifowania 
i czyszczenia jakiejkolwiek powierzchni.
Na koniec czyli po malowaniu używa się wosku a potem poleruje by zabezpieczyć mebel.









 Zbędne dziury jak zwykle potraktowałam szpachlą.
Tym razem dobrze to zrobiłam więc nawet ich nie widać po przemalowaniu.







 I .......!!!!
On !!!!
Moja miłość od pierwszego wejrzenia.
Jest piękny mimo przetarć na podłokietnikach.
Tapicerować go na razie nie będę bo kolor mnie urzekł i naprawdę jest 
w dobrym stanie jak na fotel używany.
Przemalowałam mu tylko nogi ale o tym wkrótce :)













Po dwudniowej tyranii wszystko pomalowane :)
Teraz relax i powrót do pracy i projektowania.




Serdeczności !


Zoyka


Zobacz inne posty

17 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie, zatem czekam niecierpliwie na finał :) Fotel kolorek ma faktycznie piękny!
    Odpoczynku życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szalejesz :) Nigdy nie próbowałam farb kredowych, ale podobno są bardzo dobre- no i nie trzeba mebla przedtem szlifować :) Pochwal się efektem końcowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fotel cudowny!!! Gdzie ty takie cudo upolowałaś??

      Usuń
    2. Meble pomalowane i stwierdzam że tak bardzo przyzwyczaiłam sie do śnieżki że trochę się namęczyłam :)

      Usuń
  3. Nienawidzę Cię za ten fotel!Oczywiście nienawiść jest z przymrużeniem oka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj dzieję sie Efekty mam nadzieję niedługo bo wytrzymać się nie da tak podkręciłaś atmosferę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieje się, dzieje :) Fotel urokliwy, ale czekam na więcej!
    Udanej niedzieli :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jest tak źle ;) Ciekaw jestem jak to wyszło. Kiedy będzie wpis ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łukasz, salon "się nadal robi " :) więc cierpliwości. Sama jestem ciekawa co ja jeszcze wymyślę :)))

      Usuń
  7. Oj fotel wygląda CUDOWNIE. Już czuję jak wygodnie się w nim siedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przemiana mebli z Bodzia, jest niesamowita, jak zobaczyłam to w Twojej galerii, to mnie zatkało, dosłownie, całe biuro mam wyposażone w Bodzio i codziennie na nie patrzę i w życiu bym nie powiedziała, że takie cudo można z tego zrobić, ale czasami tak jest, że jak za długo na coś patrzysz to tego nie widzisz, a wracając do farb, to powiem nie wiedziałam, że Rust-Oleum ma w swojej ofercie kredowe farby, ja używam Americana Decor, wosku też używam z tej samej firmy, tylko jest to wosk płynny, nakładasz go pędzlem, i nie musisz, polerować a to duża zaleta, i występuje w dwóch wersjach, mat i pół mat, chociaż nie wiem czy nie pojawił się już połysk, masz rację zaletą kredówek jest to, że nie trzeba przygotowywać powierzchni, chociaż powiem Ci, że jak robiłam dębowy kredens, a nie wiedziałam, że będę go malowała kredówką, wyczyściłam go do gołego drewna, no i się zaczęło,po pierwszej warstwie farby, wyszły plamy, ile ja się naczytałam co z tym zrobić, dopiero zamówiłam bloker z tej samej firmy, czekałam najpierw na bloker kilka dni później na to aby mebel był suchy, prawie dwa tygodnie w plecy, ale się udało. Morał z tego taki, że jak kredówka to nie czyszczenie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznam że fotel wygląda na profesjonalną robotę

    OdpowiedzUsuń
  10. Super praca. Jestem pod wrażeniem

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna metamorfoza, super post

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie znak :) dziękuję !