Salon od nowa!



 To jest chyba bardzo długo wyczekiwany post :) Wcale nie było łatwo pokazać szybciej,  jak wygląda mój nowy salon. Góra zleceń, wyjazdy plus przeprowadzka i w między czasie wakacje gdzie czas nabiera zupełnie innego wymiaru. Czas to pojęcie względne ale zaczynam mieć jeszcze głębsze odczucie, że pędzi jak szalony. Nie wiem jak Wy ale ja się cieszę, że mamy teraz tak piękną jesień. To takie swoiste nastrojenie przed zimą. Ten rok nie jest dla mnie sielanką ale przyznać muszę, że każda pora roku jest piękna. W końcu jest jak trzeba, bo słońce przez wakacje nikogo nie zawiodło, a teraz tak cudnie pachnie jesienią. I te złote liście! Jadąc samochodem z moją córką potrafię nagle krzyczeć do niej: " Laura, patrz! Zobacz! Jaką piękną mamy jesień! "



Ale wróćmy do tematu mego salonu. Jak się okazało, chciałam palec, a dostałam całą rękę :) Gdy zaczęłam się urządzać wszystko nabrało rozpędu, a mi zachciało się stylu innego niż miałam w poprzednim salonie i poczułam miłość do kryształowego żyrandola, loftowych mebli, żywej zieleni i afrykańskich akcentów. Czasami goście pytają w jakim stylu urządziłam swój salon, a ja natychmiast odpowiadam, że we własnym i osobisty, w takim, w jakim mi serducho podpowiedziało.



To tylko kawałek mojego salonu. Stopniowo będę pokazywała resztę. Biel okazała się doskonałą bazą. Postawiłam na wszystkie odcienie szarości, a zieleń kwiatów to taka kropka nad "i". Tym razem bardzo zależało mi na szarej sofie i taka właśnie wymarzona dotarła do mnie z sf meble-klik.
Pewnie się zastanawiacie czy wygodna? Tak, bardzo! I co najważniejsze jest rozkładana, a to było niemałym priorytetem przy wyborze.



Sofie nie mogło zabraknąć doborowego towarzystwa i takim idealnym 
kompanem okazał się stolik New Loft od Valevsky Home Jewerly- klik. 
Stolik Vento został w studiu bo tam wygląda najpiękniej:)



Pewnie zastanawiacie się co z podłogą? 
Podłoga jest oryginalna i leży tu od samego początku, czyli od ok. lat 70-tych w których bloki zostały wybudowane. Parkiet pewnie już kiedyś był odnawiany ale ja zostawiłam go w takim stanie w jakim był, czyli mocno przetartym. Niestety komplety brak czasu nie pozwolił mi na jego odnowienie, a z drugiej strony...zaczęła mi się podobać taka jaka jest. No i chyba spasowała z resztą. Położyłam na niej wełniany dywan w biało-czarne pasy Atelier Note, z Carpets&More-klik.



Pamiętacie wielkie, czarne ramy z fotografiami Paryża i Nowego Yorku? Zdjęcia wymieniłam na sensualne grafiki które pochodzą ze Złotych Plakatów-klik. Zależało mi na lekkości i delikatności bo to najlepiej sprawdza się w małych pomieszczeniach. Efekt przeszedł moje oczekiwania.



Zamarzyły mi się też afrykańskich tony i zeberkowe poduszki h&m home, od razu zwróciły moją uwagę. No i oczywiście firmowych cętek od Madiva Creative-klik nie mogło zabraknąć, podobnie jak złotych i miedzianych supełków ze Złotych Plakatów-klik.



  Piękny kryształkowy żyrandol GRÄNSÖ i lampka CHESTER to produkty marki Markslöjd-klik. Ktoś może mi zarzucić, że takie wiszące kryształkowe żyrandole kompletnie nie pasują do mieszkań w bloku, ale ja obalam ten mit. Chyba nie miałam do tej pory tak cudnego oświetlenia, które robi naprawdę oszałamiające wrażenie.


 Nie zabrało też dodatków z Belldeco-klik.  Kwiaty zamiast zwykłych doniczek dostały oryginalne osłonki na nóżkach, a klimat podkręciły też Etno kosze-klik.



I co powiecie na mój nowy salon? 
Nie jest on duży ale kato się mówi? Ciasny ale własny :)

ściskam Was serdecznie,

Zoyka

Milky Blue



 Tak jak obiecałam pokazuję Wam mleko w scenerii blue. Rozpisywać nie ma się o czym, bo widać co widać...ot butelka mleka i kieliszek do wódki, który uwielbiam ze względu na kształt.












Do następnego napisania!


Zoyka

 

Mleko w brązach


 Skłaniam się ostatnio ku eksperymentom ze światłem i ciemnym tłem. Mleko sprawdza się w takich warunkach idealnie i fajnie mi się z nim pracowało :) Moje wiejskie dechy które liczą kilkadziesiąt lat, niebywale mi w tym pomogły. Nic nie jest w stanie tak podrasować drewna jak mijający czas. Tutaj dodatkowo zadziałały warunki pogodowe. W innym wpisie pokaże Wam, te same produkty i elementy ale w jasnych barwach. Zobaczycie jak ogromne znaczenie ma kolor w obiektywie.








Ściskam Was serdecznie!

Zoyka


Pink z sfmeble i Kare Design.



Róż nie przemija i nie przeminie. Kolejna moja stylizacja z wykorzystaniem tego koloru, gdzie główną inspiracją był cudny Pink Flaming. Całą zastawę stołową też już znacie, bo pochodzi z sfmeble, a na dodatek wszystko zaaranżowałam na stole Bug z Kare Design, który od grudnia zdobi moje studio. Dla przypomnienia odsyłam  TUTAJ - klik.



Tym razem pastelowo nie jest, bo niemal czarny blat stołu jest swoistym kontrastem. 
Takie zestawienie kolorystyczne sprawdzi się zawsze i wszędzie.



Wizja piwonii w wazonach musiała ustąpić mieszance kwiatów żywych i sztucznych. Jak nie potrzebuję, to wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki. Tym razem piwonie zapadły się pod ziemię i musiałam zastosować wyjście awaryjne :)








Tą samą zastawę sfotografowałam w błękitach. 
Zobaczycie ją w innym poście i jestem ciekawa co bardziej podbije Wasze serca? 
Pink czy blue? Ja mam zawsze z tym problem :)

Ściskam Was serdecznie,

Zoyka


Yellow summer!



Do żółtego zawsze podchodzę ostrożnie jak do jeża :) We wnętrzach ten kolor potrafi mnie drażnić chyba nawet bardziej niż czerwony. Jako dodatek, sprawdza się idealnie ale umiar musi być zachowany. Podczas zdjęć pomyślałam nawet, że moja podświadomość zarezerwowała go dla Świąt Wielkanocnych i żółtych pisklaków. Jednak naszła mnie ochota na żółty przed obiektywem i sami zobaczcie co popełniłam. Starą szufladę, najpewniej z jakiegoś stołu, wyhaczyłam pod śmietnikiem. Sezon remontowy zdecydowanie sprzyja takim znaleziskom. Jak już wiecie, ja nie mam ani wstydu, ani oporu, żeby zatrzymać auto i wpakować taką staroć do bagażnika. Sprytnego oko wychwyci, że nawet jej nie wyczyściłam do zdjęć i w jednym z rogów ma ona nalot jasno zielony, najpewniej z jakiejś kredowej farby. Notabene ten zielony jest dosłownie...extra!



Brązowa bulwa to nabytek z pobliskiej kwiaciarni. Podobno to z jakiegoś afrykańskiego owocu, ale nazwy nie pamiętam. Z góry wygląda jak nerka i to niezwykle fotogeniczna nerka :) Szczerze lubię takie dziwne dodatki, bo wtedy podkręca mi się wyobraźnia i zagęszczam ruchy by fotografować.







I jak Wam się podoba? 
Może teraz pora...no właśnie, na jaki kolor teraz pora?

Ściskam Was serdecznie,


Zoyka

Eksperymenty z TK Maxx



Na pewno pamiętacie, że nie raz pisałam, że to właśnie w TK Maxx mogłabym wręcz nocować. Ilekroć tam jestem, wpadam w nieokiełznany wir "ochów i achów", oglądam wszystko staranie i decyduję co finalnie znajdzie się w koszyku. Kupowanie tam to istne polowanie na perełki i to jest tak bardzo ekscytujące! TK Maxx nauczyło mnie eksperymentować już dawno temu. Marka daje nam szalone możliwości – czyli połączenie znanych brandów w cenach do 60% niższych. W tym roku odbyło się spotkanie pod hasłem #NoOutfitClash - za jego pomocą, marka zachęca klientów do eksperymentowania w kreowaniu własnego stylu i poszukiwania wyjątkowych perełek, które pomogą stworzyć oryginalne i wyróżniające się stylizacje. Nie raz pytaliście, skąd mam te przeróżne produkty, które wykorzystuję przy stylizacjach stołów. Nie macie pojęcia ile radości sprawił mi zakup tych papierowych rozet (tak modnych za oceanem). Teraz mogę mieć i ja i mogę dawać upust swojej kreatywności.



Znajduję tez tam oryginalne talerze jak np. te z melaminy, wyrafinowane szkło czy najzwyklejsze ściereczki kuchenne, które są tak piękne, że wykorzystuje je zawsze jako bieżniki lub serwety na stół.




Podążanie za trendami w każdym aspekcie naszego życia – od mody poprzez design, aż po kierunek
podróży stało się znakiem rozpoznawczym dzisiejszych czasów. Jednocześnie, coraz bardziej
pragniemy się wyróżniać i coraz częściej szukamy produktów, które są unikatowe i oryginalne. Z
pomocą przychodzi właśnie moje guru - TK Maxx, gdzie na każdego czekają szalone możliwości, czyli wyjątkowe połączenie różnorodnych, unikatowych produktów od projektantów i znanych marek oraz okazyjnie niskich cen. Pod jednym dachem klienci mogą znaleźć unikatowe perełki, często w pojedynczych egzemplarzach, a także tysiące różnych stylów.




Jestem też wielką pasjonatką oryginalnych gałek i uchwytów do mebli. TK Maax nigdy mnie nie zawiódł – dzięki wielkim okazjom jakie są w ofercie marki:) Podobnie jest z tacami, bez których nie obywam się ani w salonie, ani w kuchni, ani w sypialni.





Zdradzę Wam, że mój nowy salon, moja nowa kuchnia i reszta nowego mieszkania nie poradziłaby sobie bez unikatów właśnie z TK Maax. Ogromną wagę przywiązuję do oryginalnych detali, a tam mam właśnie możliwość eksperymentowania, łączenia ze sobą tego co na pierwszy rzut oka kompletnie do siebie nie pasuje. Może macie tak samo jak ja? Nie przegapcie tych unikatowych okazji dostępnych w TK Maxx, bo przez cały czerwiec i lipiec trwają w TK Maxx wyjątkowo duże tematyczne dostawy produktów (w każdym tygodniu innych!).
Buziaki posyłam!
 Zoyka