Daisy Blue obiadowo!



W ostatnim poście mogliście podziwiać Daisy Blue w aranżacji deserowej. 
Dzisiaj pora na wersję aranżacji obiadowej. Zapraszam!







Ściskam Was serdecznie!

Zoyka

Daisy Blue na słodko!



Daisy Blue prosto z Lubiany! Magia, prawda?
 Lubię fotografować tak wyrazistą porcelanę i słowa są tutaj zbędne :)



W kolejnym poście Daisy będzie pokazana w wersji wytrawnej.






Buziaki!!!

Zoyka

DUTCHHOUSE



Dutchhouse również rozpanoszyło się w moim salonie i to kolejny zapowiedziany post. Jak sami doskonale wiecie dodatki mają ogromne znaczenie ale należy dobierać je z głową. Ja niemal zawsze stawiam na eklektyzm i w takich wnętrzach odnajduję się najlepiej.
https://www.dutchhouse.pl/



Lamp Ci u mnie dostatek i PATT idealnie wpasowała się w klimat salonu. 
To moja pierwsza lampa podłogowa i żałuję, że tak późno się na nią zdecydowałam.



Ceramiczne kubeczki 70'S do herbaty znalazły na ten czas trochę inne zastosowanie. Mini sukulenty pomieszkają w nich tymczasowo bo rosną jak szalone i niebawem trzeba je będzie przesadzić. A może macie ochotę zobaczyć te kubeczki na moich kulinarno-aranżacyjnych zdjęciach?




Na sofie swoje miejsce znalazła piękna biała, narzuta z frędzlami.  
 Jest niezwykle przyjemna w dotyku i pięknie się prezentuje. Towarzyszy jej czarno-biały pled.



Hmmm, czy mata łazienkowa może znaleźć się w salonie? No może, zwłaszcza taka która stylem pasuje do całości i jest naprawdę odpowiednich rozmiarów, by znaleźć się w pokoju. 
Podoba Wam się?

Do następnego!
 Zoyka

Walentynki 2020



***Powiedziałeś
„Powiedziałeś „przyjdę do ciebie nocą gdy będziesz spała skulona jak ciepły mruczący kot”. I teraz czekam na ciebie przez wszystkie wieczory. Rozgniatam usta o pierze poduszek rozsnuwam włosy kolor zeschłych liści po gładkim chłodnym prześcieradle. Zanurzam ręce w ciemność owijam wokół palców milczące gałęzie. Ptaki śpią. Gwiazdy nie potrafią uskrzydlić ciężkich chmur. Noc rośnie we mnie — minuty — czerwone krople tętniącej krwi przebiegają ostrożnie. Na palcach powoli przez zamknięte okno wchodzi ostry zimny księżyc.”
Halina Poświatowska



***Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę
Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widział gotycki kościół. A ja nie jestem żadną świątynią, tylko lasem i łąką — drżeniem liści, które garną się do twoich rąk. Tam z tyłu szumi potok, to jest czas, który ucieka, a ty pozwalasz mu przepływać przez palce i nie chcesz schwytać czasu. I kiedy cię żegnam, moje umalowane wargi pozostają nie tknięte, a ja i tak noszę szminkę w kieszeni, odkąd wiem, że masz bardzo piękne usta.
Halina Poświatowska



***Wygrzewam się w słońcu twoich rąk
„Wygrzewam się w słońcu twoich rąk. Jaką to złotą pogodą owinąłeś moje ciało. Woda przytuliła uczesane włosy do sypkiego piasku oddycha. Twoje palce opowiadają o mnie niebu. Twoje palce niebo nachylają do moich rąk. Kładą się na moje oczy. Szybkimi dotykami biegną wokół ust odginają włosy i jak niepotrzebna kąśliwa pszczoła wpijają się w szyję. Drżę.”
Halina Poświatowska



***Na zakurzonej drodze szukam twoich ust
"na zakurzonej drodze szukam twoich ust. schylam się i zaglądam pod każdy omszały kamień, w wilgotnym cieniu zwinięte krągło śpią ślimaki, budzę je i pytam gdzie jest on? przeciągają zaspane rogi wychylają się z łupin mrużą oczy od słońca, i nikną nie mówiąc nic. pytam kamienia gładzę chropawą powierzchnię ciepłą spragnioną ręką. milczy, pytam słońca, pochyla głowę na zachód na zachód i idę za słońcem na zachód żeby odnaleźć ciebie."
Halina Poświatowska



"Pożyczona miłość"
„Nie wiem dlaczego, ale wydawało mi się, jakbym cały czas czekała na niego, sama o tym nie wiedząc, i nie tyle cieszyłam się, co poczułam ulgę, że znów pojawił się w moim życiu. Jakaś dziwna, ale ważna część mnie zapragnęła rzucić mu się na szyję jak wybawcy i krzyknąć „Dzięki Bogu, jesteś wreszcie! Czemu tak długo? Chodźmy stąd.”
Bridget Asher



"Milion małych kawałków"
„Spogląda na mnie i uśmiecha się, nasze oczy się spotykają i ja uśmiecham się do niej. Spuszcza wzrok, a ja zatrzymuję się i patrzę na nią. Podnosi wzrok i uśmiecha się jeszcze raz. (…) Stoję i patrzę na nią, po prostu patrzę patrzę patrzę.(…) a Lilly nie rozumie, co robię i dlaczego to robię, i czerwieni się i to jest piękne.”
James Frey


XOXO!

Zoyka

 

W obiektywie Sweet Studio



 Co się odwlecze to nie uciecze...wiadomo:) Sesja której byłam "gwiazdą" miała miejsce już jakiś czas temu. Moja Asia ze SWEET STUDIO wzięła mnie w swoje obroty, a ja nieco zestresowana dałam się ponieść chwili. No nie bolało wcale, a ile z tego potem przyjemności. Zresztą przecież w każdej kobiecie znajduje się półeczka z napisem "PRÓŻNOŚĆ" i na nic się jej wyrzekać. Ot jedna ze składowych.

https://sweetstudio.com.pl/


Asia to moja sąsiadka i najprościej będzie jak napiszę, że jej studio znajduje się obok mojego. Między nami trwa nieustanna wymiana gadżetów do sesji, a nawet obiektywów. Raz nawet dostała ode mnie bułkę po sesyjną, bo akurat była głodna i akurat ta bułka nadawała się do jedzenia :)



W SWEET STUDIO odbywają się sesje noworodków, dzieci, ciążowe, rodzinne i okolicznościowe. Ostatnio nawet pozował mój niedawno urodzony siostrzeniec Leon i bądźcie pewni, że nie omieszkam i pochwalę się tą piękną, noworodkową sesją.



 Do mojej sesji szykowałyśmy się dosłownie w 5min. Pomalowałam się sama, tak jak to robię na co dzień. Ulubiony krem do twarzy, cienie do powiek, tusz do rzęs i błyszczyk. Nie używam żadnych podkładów i nauczona wcześniejszą sesją, unikam tego zabiegu jak ognia. Ale klientki w SWEET STUDIU mogą liczyć na profesjonalny makijaż, bo czegóż się nie robi by poczuć się pięknie i pewniej przed obiektywem. Wszystko jest do dogadania i ustalenia.



 Rzadko publikuję tutaj takie prywatne posty jak te, gdzie w jednym poście pokazuję aż tyle siebie. Zazwyczaj "lansuję" się na Fejsie czy Insta :))) Hmmm ale to chyba normalne w dzisiejszych czasach. Pamiętam moje początki w blogowaniu i jak bardzo chciałam być incognito ale chyba coś mi nie wyszło. To wtedy zostałam Zoyką - tajną blogową agentką, która wtedy nawet nie przypuszczała gdzie zaprowadzą ją marzenia i siła woli.



Cały czas myślę o słowach które przeczytałam parę dni temu i pomyślałam, że fajnie będzie ten cytat  tutaj przemycić. W końcu to nie taki typowy post, jaki tutaj zazwyczaj Wam zapodaję. Szukałam źródła ale bezskutecznie. Jeśli ktoś wie skąd pochodzi, to piszcie śmiało!



 ..." Tak naprawdę chodzi o codzienność. O herbatę wypitą w spokoju rano. O wspólnie zjedzoną kolację. O to, kto wstawi pranie. O kupno soczystych, słodkich pomarańczy. O makaron z serem i brokułami. O własną hodowlę ziół na balkonie. Poranne przytulenie. Trzymanie się za dłonie. Delikatne promienie słońca na skórze. Planowanie wakacyjnych podróży. Każdy z nas chce być wielki, wiele osiągnąć, przeżyć jak najwięcej. Czujemy niedosyt, lecz to nie o to chodzi. Nie chodzi o to, by być w życiu najlepszym. Chodzi o to, by jak najlepiej przeżywać dni, które jeszcze są przed nami. "...



 Poniżej MAŁPY3. 
Moje dziewczyny z BFF Fashion. Tym razem pozowałyśmy wspólnie.



 SWEET STUDIO to czysta magia!



Zapraszam też najserdeczniej na spotkanie ze mną przy winku i dizajnie :) 
Szczegóły znajdziecie w tym WYDARZENIU - klik.
Kto mnie zna to wie doskonale, że buzia potrafi mi się nie zamykać, więc to będzie naprawdę fajna okazja do spotkania i rozmów, nie tylko o STYLU ale o życiu i pasji.

https://www.facebook.com/events/126811365295374/


Całuję! 

Zoyka


Jysk na moich salonach!



Tak jak Wam obiecałam przybliżę nieco dodatki z mojego salonu i pokoju Laury. Dziś pora na JYSK.  
Od lat ten sklep towarzyszy mi w urządzaniu  i zawsze mi z nim po drodze. Tym razem postawiłam na tekstylia, fotel ratanowy i komplet różowych krzeseł do stołu.



Zmiana dywanu zawsze kojarzy mi się z ogromnym wyzwaniem. Nie liczy się tylko wygląd ale i jego użytkowanie. Dywan AKSFRYTLE jest miękki i przyjemny, przypomina dywany wełniane. Nie trzeba codziennie jeździć po nim odkurzaczem, no chyba, że ktoś nie ma nic innego do roboty :)



 Koszów u mnie Ci dostatek. Ten akurat MARINUS jest w 100% ze słomy. Lądują tam na zmianę koce i poduszki. Zresztą takie naturalne dodatki sprawdzają się świetnie w każdym pomieszczeniu.



Stolik na kółkach MOVE IT przeszedł całkowitą metamorfozę. Mimo, iż z początku zakładałam udział koloru niebieskiego w zmianach, to ta wizja rozeszła mi się po kościach, dlatego użyłam złotego, lustrzanego lakieru Forever Paints z Castoramy. To jedyna złota farba według mnie która daje efekt jasnego i świetlistego złota.



Czarny fotel LISELEJE zastąpił błękitnego uszaka. Od dawna mi się podobał i stwierdziłam, że do nowego stylu salonu będzie jak znalazł. Położyłam na nim sztuczną, różową skórkę TAKS.
Całości dopełniła koralowa poducha KUGLEASK.



Na sofie znalazły się włochate poduchy o tej samej nazwie co skórki - TAKS.



Różowe krzesła JONSTRUP podrasowały biały stół. Są wygodne i niezwykle zgrabne. Dodatkowo nie zajmują dużo miejsca, więc idealnie nadają się też do małych pomieszczeń.



W pokoju Laury znalazły się również sztuczne, różowe skórki i koralowa poducha. 
Tutaj też niebieski koc LINNEA pięknie zaścielił łóżko.




Mam nadzieję, że wybrane przeze mnie dodatki z JYSK również przypadły Wam do gustu. 
A może sami nabraliście ochoty na zmiany we własnych wnętrzach?

Serdeczności Wam posyłam,

Zoyka