Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Markslojd. Pokaż wszystkie posty

Meetblogin 2019 - Być Kobietą!



Meetblogin anno domini 2019 przypadł na połowę czerwca, w dobie ogólnopolskich upałów co ani trochę nie zamordowało woli bycia na miejscu wydarzenia, rządnych wrażeń blogerek wnętrzarskich. Wszystkie jak jeden mąż stawiły się na miejscu z uśmiechem na twarzach , z myślą "w pięknych rozczochranych" czerwcowym mini wiaterkiem, że być trzeba tu i teraz i żaden upał nie fiknie powyżej kolan. Fiknął? Ależ skąd!!!



To była już 7 edycja ogólnopolskiego zjazdu blogerek wnętrzarskich i tym razem odbyła się poza Łodzią, w malowniczej okolicy, w interesującym miejscu czyli w Sophie Country House. Trzy dni na warsztatach, prelekcjach, uroczystych kolacjach z muzyką w tle i przepysznym jedzeniem. A co najważniejsze to trzy dni bycia kobietą wśród innych kobiet które się zna i podziwia....i  face to face z komarami :) 



Taras Sophie Country House przysłonięty markizą oraz skrawek trawnika przed nim były miejscówkami zaaranżowanymi i urządzonymi przez Jysk, Uroczysko - zielone ściany i Markslojd. Klimat iście sielsko-wiejsko- anielski. Tego nam było trzeba!



Wieczorami atmosferę podrasowywały wiszące lampki, a Jysk zadbał o Nas zostawiając mięciutkie kocyki chroniące nie tylko przed wieczornym chłodem ale i komarami które nie wybrzydzały przy grupach krwi bo wiedziały, że "towary" wnętrzarskie wjechały i bar czynny ile wlezie i krwi starczy.



Nie byłabym sobą gdybym nie zarzuciła Was zdjęciami z wyszczerzonymi kłami ale to doskonały dowód na to, że dobrze mi było. Od dłuższego czasu bardzo dbam o to, żeby właśnie najzwyklej w świecie było mi dobrze. Trochę mi to zajęło by dojść do takich wniosków i zakorzeniać je w prozie życia. Nigdy nie wstydziłam się swojego wieku i nigdy się z nim nie kryłam. Za chwilę moje 43-cie urodziny. 8 lipca czekam na kwiaty! :)))) Cieszę się z tego co tu i teraz. Staram się nie ubolewać tak bardzo nad przemijaniem i wcale nie o urodzie tu mówię, bo po prostu chodzi mi o momenty, chwile i ludzi. Jestem wrażliwa i  sentymentalna cholernie, choć często słyszę jaka to ze mnie kobieta-żyleta, kobieta-rakieta, kobieta ze stali, z żelaza i innych kuloodpornych i ogniotrwałych materiałów. Tajfunem i wulkanem też bywam i słońcem ale to pewnie przez kolor moich włosów :) Tyle już lat minęło, a ja dalej mam w głowie słowa Wojtka z którym miałam swego czasu zajęcia, podczas których rzekł z powagą: "Jeśli czegoś chcesz to powiedz o tym światu, bo skąd on ma wiedzieć czego Ty chcesz..." Niby chłop, a taki wyjątkowo mądry :) Więc mówię i działa...spróbujcie i Wy. To był też czas mojego życia gdzie obiecałam sobie, że będę kobietą dla kobiety i poprawię koronę nie tylko sobie ale i każdej kobiecie która tego potrzebuje. To naprawdę nic nie kosztuje...no może szczyptę chęci i odwagi i uśmiechu. Wyznaję też zasadę, że człowiek jest jak połówka jabłka. Przekrójcie jabłko na pół i zostawcie je na kilka godzin. Tak, kilka godzin wystarczy zdecydowanie...Człowiek sam i samotny(to nie jest jedno i to samo), wysycha jak taka przekrojona część jabłka. Żeby jabłko było dobre to musi być całe i musi składać się z dwóch połówek. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym znalazła swoją brakującą cześć!  Przy sobotniej kolacji pobeczałam się tajnie jak koza. Beczę też czasami jak muszę pakować kartony po sesjach ale o tym wiedzieli tylko nieliczni :) Casio"grało", Proseco się lało, , żaby kumały, baby gadały, i gwiazdy też robiły robotę. Pomyślałam sobie wtedy, że jak cudownie być właśnie tu i teraz, słuchać tych wszystkich odgłosów, rozmów i muzyki. Po prostu cudownie mi było być z Wami Meetbloginowe Kobiety! Paula z Refreszing pierwsza napisała jak ważnym i kobiecym spotkaniem była obecna edycja Meetblogin. Siła kobiet to moc sama w sobie. Ale niestety tylko nieliczne z nas to wiedzą.


Wybaczcie ale musiałam przy tej okazji napisać o swoich odczuciach i uczuciach. Teraz już będą konkrety. Wiecie już, że upał dawał nam w d... a lodówka pomieściłaby tylko Ulątko. Próbowało dziewczę ale została solidarnie z resztą :) Bartek, niczym dama pomykał z parasolką, acz udar to poważna sprawa!



 Komary nam prawie "nie siadały". 
Bartek już samą miną starał się je wykańczać ale kobieca krew była przecież niezwykle 
słodka i kusząca.



Dziewczyny z Pani to potrafi czyli Ania i Beti poprowadziły warsztaty dla marki Markslkojd
Markę tą znacie już z wcześniejszych moich wpisów gdyż ich oświetlenie jest "składnikiem" moich wnętrz. Na warsztatach ich lampki Frame zostały spersonalizowane.



Z Barlinkiem wióry dosłownie poleciały. 
Zapach drewna unosił się w promieniach słońca, a każda z nas zrobiła sobie lampkę.




Gdy przyszedł czas na tworzenie moodboardów byłam w siódmym niebie za sprawą Meble Wójcik. Moja tablica którą tworzyłam wspólnie z szaloną wspólniczką Kate z PoliszDesign, okazała się zwycięska. 
Niebawem pochwalę się nagrodą!




Dagmara...po każdym spotkaniu me uwielbienie wzrasta i przekracza poziomy normy:)
Purmo wie kogo "wystawić", a FORelements jest po prostu niezastąpione! 



W konkursie "PORTA otwórz się na uśmiech", zgarnęłam też nagrodę ale nie główną. Lepsza ode mnie była Karolina z HOUSE  LOVES. Gratuluję Kochana, a zegarek na Tobie wygląda po prostu bosko!



Homebook też był i po raz kolejny dziewczyny dzieliły się swoją marketingową wiedzą. 
Chłonęłam każde słowo i wykorzystam je w pracy nad blogiem i social mediach.



Rodan - Skandynawski Design i TG Home - Was zabraknąć nie mogło!



W świat tekstyliów wprowadziła nas marka Toptextil, a krawcowymi zostałyśmy za sprawą Ani, autorki kanału na YT - ZainspirowAni. Uszyte przez nas sofki po prostu wymiatały, a sofa Beti z Pani to Potrafi zmiotła główną nagrodę czyli obłędny, różowy fotel!






W sobotni wieczór świętowaliśmy 30-lecie marki Roshental. 
Na stole pojawiła się bestsellerowa porcelana marki, Biała Maria. 
Beza była przesmaczna i nawet teraz o niej marzę.




Casio wraz z niezwykłym pianistą Panem Tomaszem czarowało nas cały sobotni wieczór. 
Muzyka na żywo to magia, a ja bardzo dziękuję za "Bacha" na życzenie. Tego mi było wtedy trzeba.



I tu też będę się przechwalać! Cudowny pled z wełny Merynosa trafił do mnie. Zdjęcie jakie mi zrobiła Martusia z Jasminhome, w aranżacji przygotowanej prze We Love Beds, wygrało w konkursie.



Łóżko przy stawie na samym środku polany robiło wrażenie!
 Zapach skoszonej i wysuszonej trawy wirował mi w głowie. 
Moje bose stopy też dostały to czego chciały.



Natomiast We Love Candeles zapewniło nam wspaniałe doznania zapachowe, 
a warsztaty z palenia świec były niezwykle pasjonujące.



Gdy Aperitiff lał się do kieliszków dostałam zielone światło do działania.



Na pewno pamiętacie, że jestem ambasadorką marki Belldeco. Jestem z nimi związana nie tylko "służbowo" ale i duchowo i mentalnie i najlepiej na świecie jak się da. To dla mnie zaszczyt współpracować z takimi ludźmi. Na Meetblogin po raz pierwszy miałam swojego własnego asystenta Artura, z którego pomocą mogłam zaprezentować produkty Belldeco. Ja to się umiem ustawić :)



Gdy poprosiłam dziewczyny o aranżację z produktami Bell to mimo upału, zmęczenia materiału i innych takich, przystąpiły do działania! Muza leciała, a one dosłownie oszalały! Gdy przyjechał Yassen,bo zaraz miał prelekcje po mnie, to stanął w progu i mnie się pyta..."Zoyka, a co tu się dzieje?" 
No to grzecznie odpowiedziałam: "No jak to co? Moje warsztaty z Belldeco!" 
Jego mina bezcenna :)




A na koniec wisienka na torcie czyli Yassen i Hompics w roli głównej. 
Jak fotografować to właśnie z nimi, bo pewnie kojarzycie, że właśnie z nimi jestem związana.



Ula...dziękuję za ten magiczny czas  i za cudowne chwile. 
Ty najlepiej pokazujesz jak to jest być kobietą i chwała Ci za to Maleństwo!





Za cudowne zdjęcia dziękuję Karolinie z Kaboompics.

Ściskam Was serdecznie!

Zoyka


Po drugiej stronie salonu



Dzisiaj pora na pokazanie drugiej strony salonu. Jest jeszcze trzecia strona, a pierwszą widzieliście TUTAJ-klik. Moje nowe mieszkanie jest małe acz osobiste. Nie duża powierzchnia utrudnia mi sfotografowanie salonowych kątów tak jakbym chciała. Możecie jednak wierzyć mi na słowo, że całość wygląda idealnie, przynajmniej dla mnie :) Dobrze mi się w nim przebywa i nie pamiętam kiedy tak dobrze mi się spało. Nie wiem czy to zmiana lokum czy inne uwarunkowania mają wpływ na sen idealny. Być może i jedno i drugie. Wiecie już jakie kolory zapanowały w tym wnętrzu. Biały, czarny, szary, niebieski i akcenty zieleni oraz brązu. Dla podrasowania klimatu złoto, miedź i kryształy. Najistotniejszym elementem wystroju został fotel UDSBJERG z Jysk. Kolor mówi sam za siebie! Początkowo postawiłam go pod ścianą którą pewnie pamiętacie z Instagrama. Była na niej biało-czarna tapeta w stylu glamour, ale drażniła mnie do tego stopnia, że zdecydowałam się na zmianę. Na pomoc przybyła mi Karolina z House Loves, z jej autorską tapetą z kolekcji LINES. Wiecie, to był strzał w dziesiątkę! Wybrałam wzór MODERN SQUARE. Ściana dzięki tej tapecie nabrała oddechu i klasy. Jednak to nie było miejsce docelowe fotela. Dostawiłam go do stołu, przy którym najczęściej pracuję będąc w domu. Dzięki temu pracuje mi się o wiele wygodniej i powiem Wam więcej. Gdybym miała jadalnię wymieniłabym właśnie wszystkie krzesła na fotele UDSBJERG.



Druga strona salonu sąsiaduje z aneksem kuchennym. Moim marzeniem było pozbycie się ściany, dzielącej owe pomieszczenia. Darowałam sobie jednak ten "zabieg" z braku czasu niestety. Dziwne okno kuchenne zasłoniłam po prostu szarym parawanem. Idealnie sprawdziły się też tutaj betonowe donice z Belldeco. Szafa i szafka na buty to nabytki z Ikeii. Krzesła także pochodzą z tego sklepu, jednak przeszły swoistą metamorfozę. Pomalowałam je białą i czarną farbą marki Śnieżka.







I co Wy na to? 
Jak Wam się podoba druga strona salonu?

Ściskam Was serdecznie,


Zoyka

Salon od nowa!



 To jest chyba bardzo długo wyczekiwany post :) Wcale nie było łatwo pokazać szybciej,  jak wygląda mój nowy salon. Góra zleceń, wyjazdy plus przeprowadzka i w między czasie wakacje gdzie czas nabiera zupełnie innego wymiaru. Czas to pojęcie względne ale zaczynam mieć jeszcze głębsze odczucie, że pędzi jak szalony. Nie wiem jak Wy ale ja się cieszę, że mamy teraz tak piękną jesień. To takie swoiste nastrojenie przed zimą. Ten rok nie jest dla mnie sielanką ale przyznać muszę, że każda pora roku jest piękna. W końcu jest jak trzeba, bo słońce przez wakacje nikogo nie zawiodło, a teraz tak cudnie pachnie jesienią. I te złote liście! Jadąc samochodem z moją córką potrafię nagle krzyczeć do niej: " Laura, patrz! Zobacz! Jaką piękną mamy jesień! "



Ale wróćmy do tematu mego salonu. Jak się okazało, chciałam palec, a dostałam całą rękę :) Gdy zaczęłam się urządzać wszystko nabrało rozpędu, a mi zachciało się stylu innego niż miałam w poprzednim salonie i poczułam miłość do kryształowego żyrandola, loftowych mebli, żywej zieleni i afrykańskich akcentów. Czasami goście pytają w jakim stylu urządziłam swój salon, a ja natychmiast odpowiadam, że we własnym i osobisty, w takim, w jakim mi serducho podpowiedziało.



To tylko kawałek mojego salonu. Stopniowo będę pokazywała resztę. Biel okazała się doskonałą bazą. Postawiłam na wszystkie odcienie szarości, a zieleń kwiatów to taka kropka nad "i". Tym razem bardzo zależało mi na szarej sofie i taka właśnie wymarzona dotarła do mnie z sf meble-klik.
Pewnie się zastanawiacie czy wygodna? Tak, bardzo! I co najważniejsze jest rozkładana, a to było niemałym priorytetem przy wyborze.



Sofie nie mogło zabraknąć doborowego towarzystwa i takim idealnym 
kompanem okazał się stolik New Loft od Valevsky Home Jewerly- klik. 
Stolik Vento został w studiu bo tam wygląda najpiękniej:)



Pewnie zastanawiacie się co z podłogą? 
Podłoga jest oryginalna i leży tu od samego początku, czyli od ok. lat 70-tych w których bloki zostały wybudowane. Parkiet pewnie już kiedyś był odnawiany ale ja zostawiłam go w takim stanie w jakim był, czyli mocno przetartym. Niestety komplety brak czasu nie pozwolił mi na jego odnowienie, a z drugiej strony...zaczęła mi się podobać taka jaka jest. No i chyba spasowała z resztą. Położyłam na niej wełniany dywan w biało-czarne pasy Atelier Note, z Carpets&More-klik.



Pamiętacie wielkie, czarne ramy z fotografiami Paryża i Nowego Yorku? Zdjęcia wymieniłam na sensualne grafiki które pochodzą ze Złotych Plakatów-klik. Zależało mi na lekkości i delikatności bo to najlepiej sprawdza się w małych pomieszczeniach. Efekt przeszedł moje oczekiwania.



Zamarzyły mi się też afrykańskich tony i zeberkowe poduszki h&m home, od razu zwróciły moją uwagę. No i oczywiście firmowych cętek od Madiva Creative-klik nie mogło zabraknąć, podobnie jak złotych i miedzianych supełków ze Złotych Plakatów-klik.



  Piękny kryształkowy żyrandol GRÄNSÖ i lampka CHESTER to produkty marki Markslöjd-klik. Ktoś może mi zarzucić, że takie wiszące kryształkowe żyrandole kompletnie nie pasują do mieszkań w bloku, ale ja obalam ten mit. Chyba nie miałam do tej pory tak cudnego oświetlenia, które robi naprawdę oszałamiające wrażenie.


 Nie zabrało też dodatków z Belldeco-klik.  Kwiaty zamiast zwykłych doniczek dostały oryginalne osłonki na nóżkach, a klimat podkręciły też Etno kosze-klik.



I co powiecie na mój nowy salon? 
Nie jest on duży ale kato się mówi? Ciasny ale własny :)

ściskam Was serdecznie,

Zoyka