Kibelkowe sprawki



Lubię moje wyjazdy. Zresztą podzielę się moim sekretem...lubię robić te wszystkie "swoje" rzeczy bo to sprawia mi największą przyjemność. Wyjazdy, aranżacje, sesje, to wszystko składa się na jedną, wielką całość która dodaje mi skrzydeł. Nawet te godziny spędzone w pociągach mają swoje plusy :) Mój ostatni wyjazd to zaproszenie od Geberitu na wykład "Design po designie" w wykonaniu Zuzanny Skalskiej. Zabraknąć mnie nie mogło! Skalska to nikt inny jak badacz trendów designu ds. innowacji www.360inspiration.nl 
Wspaniale było słuchać Skalskiej, bo to jest kolejna rzecz którą uwielbiam a mianowicie spotkania z ludźmi mądrzejszymi od siebie :) Wtedy nie liczy się tylko wiedza i mądrość jaką przekazuje ów "mędrzec" ale też oddaje kawałek swojej duszy, tego jakim jest człowiekiem i czym emanuje. Nie muszę chyba tutaj dodawać, że chodzi mi o same pozytywy które mogę wtedy pochłaniać. Tym razem było co chłonąć i najzwyklej w świecie Skalską musiałam wyściskać i podziękować!



Spotkanie odbyło się w Warszawie, w siedzibie Geberitu.
Wcześniejszy lunch niesamowicie rozpieścił moje podniebienie. Byłam tak zajęta jedzeniem, że nawet nic dla Was nie sfotografowałam. Przyznaję, że takiego wyśmienitego lunchu na żadnym spotkaniu nie jadłam.



Geberitu chyba nie muszę Wam za bardzo przedstawiać ale może dodam tylko, że kibelkowy świat stanął przede mną otworem :) Największą moją uwagę zwróciła gra światła w pomieszczeniach. Naturalne akcenty w postaci brzozowych konarów przełamywały ten "kosmiczny" ale jakże interesujący nastrój.







Wszystko pięknie i ładnie ale efekt WOW i apogeum zachwytów dopadło mnie dopiero w kibelku gdy zachciało mi się najzwyklej si....Otworzyłam drzwi i padłam z zachwytu! Przeniosłam się w zupełnie inne miejsce, inny świat, inny wymiar. I na dodatek ćwierkoliły jakieś ptaszki i poczułam się jak w zaczarowanym lesie. Spędziłam tam sporo czasu ale nie za sprawą potrzeby :) Ot, musiałam tam sfotografować wszystko, łącznie z samą sobą.



Spójrzcie na podłogę. Moje błękitne balerinki wyglądały na niej uroczo :)









Czekając na pociąg powrotny uszczęśliwiłam swoją lewą dłoń. Nie mogłam się oprzeć ogromnemu pierścionkowi bo ostatnio niesamowicie ciągnie mnie do błękitu więc cudo musiało być moje! I znalazłam jeszcze dla Was deserki lunchowe, yummy, yummy!




Jak Wam się podoba moja foto-relacja? 
W takich sytuacjach uważam, że zdjęcia mogą zastąpić tysiące słów :)


Ściskam Was serdecznie!


Zoyka


Zobacz inne posty

13 komentarzy:

  1. Niektóre inspiracje naprawdę robią wrażenie:)
    Aczkolwiek... zastanawiam się czy siedząc na tym kibelku u góry, gdzie wokół fioletowo jak w nocnym klubie i pełno kwiatów, to czy mogłabym się skupić...;) hi hi
    Chociaż wizja i pomysł oczywiście - efektowne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w domu to nie koniecznie taki kibelek ale w lokalu jak najbardziej się sprawdza :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe propozycje, ja dla mnie niektóre to aż zbyt nowatorskie ;)))
    Pierścionek cudo :)
    Ściskam, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pierścionkiem się nie rozstaję :) a nowatorstwo mnie niesamowicie kręci więc czułam się tam wspaniale.
      buźka

      Usuń
  3. Świetne aranżacje :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oddałaś klimat:) Pierścionek! Buziaki, Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merci :) dobrze że nikt do kibelka się nie dobijał jak szalałam z aparatem :)

      Usuń
  5. W 100% zdjecia oddaly caly klimat kibelkowy! :-) a.to trzeba miec to "cos" zeby sie udalo! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martusia dziękuje :) no mam to coś...aparat fajny :))))))

      Usuń
  6. Łazienka robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, i ten śpiew ptaków! buźka

      Usuń
  7. Wszystko takie nowoczesne i designerskie, coś dla takiego konika jak Ty ;-) A ten deserek mniammm!!!:-)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie znak :) dziękuję !