Błękitne klimaty



Wiem, że ostatnio zarzucam Was tylko aranżacjami stołu ale wpadłam w trans! Jest tyle kolorów, struktur, faktur i materiałów, że nie jestem w stanie przejść koło nich spokojnie. Wystarczy, że spodoba mi się jedna rzecz a jestem w stanie na szybko, "poskładać" całą taką stylizację. Dzisiaj wypuszczam Wam błękity ale na zapleczu szykują się już trzy kolejne aranżacje, które Was zaskoczą. To będą prawdziwe bomby kolorystyczne a tego jeszcze u mnie nie było :) Jestem też na etapie szykowania już sesji wielkanocnej która ukaże się w pewnym znanym i lubianym magazynie wnętrzarskim.



Jest taki błękit który pochłania. Pierwsze z nim skojarzenie to niebo i pewnie nie raz się zachwycacie tym błękitem, który Wam "wisi" nad głową w piękny, letni dzień. Ja to robię :)



Skoro niebo to musi byś i słońce. W tej roli na stole dobrze radzą sobie cytryny i żółte róże.



Co dzisiaj Wam serwuję? 
Talerze z Ikei plus dodatki z tk maxx-a, homli, Sweet Living Home Inspiration.

















Wiecie, że nie lubię się zbytnio rozpisywać....o ile nie mam powodu :) Inspiracje same mówią za siebie więc najczęściej słowa uważam za zbędne. No chyba, że chcecie wiedzieć o pochodzeniu produktu, to piszę i już :) Wiem też, że zapachnie Wam dzisiaj nie wiosną ale latem! 


Pozdrawiam Was ciepło i czekajcie na nowe moje wyczyny!


Zoyka

14 komentarze:

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie znak :) dziękuję !

Pudrowy róż



 Każda mała dziewczynka marzy by wszytko co ma, miało kolor różowy. Z czasem wyrasta się z takich upodobań, ale jakaś cząstka naszej kobiecości będzie o różu zawsze pamiętała. Od kilkunastu miesięcy różowy we wnętrzach jest niezwykle popularny. Sięgamy po niego częściej i pewniej. Niejednokrotnie widzieliście go w moich wpisach, bo lubię róż i to nawet bardzo.



 Z moich obserwacji wynika, że "różowe wpisy" cieszą się niezwykłą popularnością i zainteresowaniem. Osobiście mogłabym go połączyć z każdym kolorem i w każdym przypadku byłoby to trafione i udane zestawienie.



 Zobaczcie co dzisiaj dla Was przygotowałam. Grafitowe i różowe talerze pochodzą z Ikei. 
Złote sztućce o które tak często pytacie to nabytek z BRW.



 Wielka butla to nic innego jak wazon z Homli. 
Grube, różowe szkło z wytłaczanym wzorem od razu skradło moje serce. 
Do tego dochodzą ceramiczne świeczniki w kształcie kwiatów z home&you.



Nie tylko róż jest na topie. Monstera również bije rekordy i jej motywy pojawiają się coraz częściej na tekstyliach. Ściereczkę którą wykorzystałam do aranżacji jako obrusik, upolowałam również w Homli. Od razu pomyślałam, że idealnie dopełni moją wizję. I wcale się nie myliłam.





 Co mi pozostało? Szkło!  
Grube i różowe, podobnie jak butlo-wazon. Łączy je również wspólne pochodzenie. Te kieliszki są naprawdę fantastyczne. Po głowie chodzą mi jeszcze takie ale w kolorze indygo. Już mam jedne na oku.







I co Wy na to? Różowy wcale nie musi być banalny, słodki i nudny. I co najważniejsze, to nie musi być na maxa kojarzony z małymi dziewczynkami. Warto po niego sięgnąć i nieco "poużywać", bo tylko wtedy poznacie jego moc. Na koniec przyznam się, że kusi mnie połączenie różowego z pomarańczowym. Myślę, że to tylko kwestia czasu i efekty zobaczycie niebawem.

Ściskam i pozdrawiam Was ciepło!


Zoyka


16 komentarze:

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie znak :) dziękuję !

Natura na stole



 Będąc ostatnio z moją mamą na zakupach, stwierdziłyśmy, że zjemy obiad w terenie. Zasiadając w restauracji do stołu, zapytałam ją dlaczego nie nosi tej nowej torebki, kupionej parę miesięcy temu. Wiecie co odpowiedziała? Dodam, że jej odpowiedź wcale, ale to wcale mnie nie zdziwiła.



 Między jednym kęsem a drugim usłyszałam, że torebka musi pasować do butów! Czarne buty to czarna torebka, jasne buty to jasna torebka i sami wiecie...Ręce mi opadły i zrobiłam wykład, treściwy i dosadny.



 Dlaczego Wam piszę o tej sytuacji? Bo takie stereotypy dotyczą też nakrywania stołu. Rozumiem zasady savoir vivre, ale warto iść z duchem czasu i nie posiłkować się zasadami które nieco się przeterminowały. Wypada czy nie wypada? Co powiedzą goście? Co na to teściowa? Można tak w kółko. A ja się pytam, co Ty na to? Jak Tobie się podoba niebanalnie zastawiony stół? Czy lubisz łączyć dodatki które na pierwszy rzut oka gryzą się ze sobą? I jak tu idealnie połączyć ze sobą złoto, srebro i miedź? Jak zestawić szkło i porcelanę z drewnem? Jak żywe kwiaty zastąpić sztucznymi?



 Masz ochotę na eksperymenty? To zrób to!



Pamiętacie mój wpis o wianku z Greendeco-klik? Tym razem Anita przygotowała mi, do tej, naturalnej aranżacji, dwa stroiki ze sztucznych kwiatów. Kwiaty zostały umieszczone na metalowym świeczniku o geometrycznym kształcie. Eukaliptus, bez, kalina, hiacynt i gipsówka to całe wypełnienie kompozycji-klik.



Zielone kieliszki wpadły mi w oko w home&you, a granatowe nabyłam w Tk Maxxie. Moja ogromna słabość do tekstyliów owocuje tym, że mam cały kosz serwetek, ściereczek i bieżników. Bez problemów wykorzystuję je później w stylizacjach.









Ciekawa jestem czy spodobały Was się te zielone kieliszki? Szukam jeszcze takich w kolorze musztardowym, różowym i indygo i koniecznie z grubego szkła. Stroiki z Greendeco zobaczycie jeszcze nie raz w innej odsłonie. Fajne w nich jest też to, że można je zawiesić, np. w oknie, bo mają łańcuszki z haczykiem. Na dzisiaj tyle i do następnego napisania.

Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie!

Zoyka


18 komentarze:

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie znak :) dziękuję !

Blask Primavery Home



Blask, to chyba pierwsze określenie które przychodzi mi do głowy, gdy myślę o Primavera Home. Nie wiem jak Wy, ale wydaje mi się, że gdy zobaczycie zdjęcia pomyślicie to samo. Kryształy i srebro, do tego porcelana z Voli, która już dawno temu podbiła moje serce, a na dokładkę kawior i szampan.



Do Warszawy wybrałyśmy się razem z Magdą którą znacie jako Madiva Creative. To właśnie ta projektantka zajęła się swego czasu moim brandingiem, a teraz zdradzę Wam, że to samo zdobiła właśnie dla Primavera Home. Mogę tylko dodać, że w obu przypadkach to była świetna robota.
 Powtarzam to przy każdej, nadarzającej się okazji.



 Podczas takich imprez, nie rozstaję się z aparatem. 
Jest to dla mnie kolejna wyprawa podczas której, wprawiam swoje oko i podciągam się w fotografowaniu.



 Po raz kolejny postawiłam na zbliżenia. 
Szerokie kadry nie kuszą mnie tak bardzo, a ja zawsze podążam za tym co dyktuje mi serce.



Łańcuszkowe żyrandole obezwładniły mnie swoim pięknem. Czasami zastanawiam się co można napisać o takich cudach? Chyba właśnie do tego służy fotografowanie. Bez zbędnych słów, można po prostu podziwiać.































Nie samym blaskiem człowiek żyje. Melduję, że powitano nas szampanem, a rosyjski kawior i łosoś w kruchych babeczkach to był raj dla podniebienia. Było po prostu smacznie! Najadłyśmy się z Magdą do syta i mimo to, dobiłyśmy się smakołykami w Costa Cafe, czekając na pociąg.









No i jak? Blask jest jak najbardziej dla mnie i kawior...i szampan :) Było uroczo ale czas wrócić do rzeczywistości. W kolejnym poście zobaczycie co przyszło z Greendeco i jak ubiorę stół by Was zaskoczyć. 

ściskam Was zimowo...jeszcze!


Zoyka

19 komentarze:

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie znak :) dziękuję !