Biurko w bardzo kobiecym stylu!



Wpis o biurku popełniłam dwukrotnie. Po raz pierwszy gdy mąż mi je zakupił w Ikei i tym samym zrobił niespodziankę. I po raz drugi, gdy dokupiłam do niego krzesło. Jako, że pracuję w domu posiadanie biurka jest oczywiste i niezbędne. Nie jest to biurko marzeń ale przystosowałam je na tyle, by poczuć zadowolenie z jego wyglądu. Tak naprawdę w moim wypadku to biurko, to bardziej stół, bo nie posiada ani szafki, ani szuflad, a takowe by się przydały.



 Styl mojego, domowego biurka nie odbiega od moich zamiłowań i mojej estetyki. Jest kobiece i moje. Hmmmm...powiedzmy, że moje, bo to tak naprawdę tylko teoria. W praktyce, często przy nim zasiada mój mąż po powrocie z pracy, by dokończyć jakiś projekt. Trochę się już przyzwyczaiłam do tego widoku, ale wyobraźcie sobie rosłego mężczyznę, jak pracuje w takim otoczeniu, z ogromnym skupieniem. No i te jego stopy i skarpetki, które łypią na mnie spod stołka :)


Na początku rezydowałam w pokoju mojej córki. Ale szybko mnie ze swojego terenu wykurzyła i pod presją, byłam zmuszona opuścić tak pieczołowicie urządzone biuro. Żeby nie było, biuro zostało przeniesione do salonu.





Często dostaję od Was zapytania, jak ja to zrobiłam, że w salonie wydzieliłam 3 strefy. Ta z biurkiem, następnie część taka prawdziwie salonowa, i sypialnia. Uwierzcie mi, że jak się chce to można wszystko. Dodam też, że to biurko służy mi do wszystkich moich aranżacji stołowych. Kolejny dowód na to, jak można wykorzystać nie tylko małą przestrzeń, ale i małe biureczko.









Przygotowałam Wam kilka moodboardów z biurkami w roli głównej. Choć pewnie jak się przyjrzycie to zobaczycie, że bardziej rolę główną grają dodatki. 
Na pierwszy rzut zieleń i złoto. Wiem, że ten kolor budził na początku roku nie małe kontrowersje ale akurat ten odcień mnie przyciąga. Złote dodatki tylko podkreślają jego klasę.



Różowy kusi mnie zawsze i wszędzie. Tutaj też złoto jak najbardziej wskazane, więc nie żałujcie sobie.
Zobaczcie też jaki zgrany duet tworzy róż z koralem. Do tego biała baza.

A co powiecie na złoto i brąz?
To taka natura w eleganckim wydaniu. Jest drewno i blask w złotych dodatkach.
Ja jestem bardzo na tak! Można dodać trochę czarnego :)


Może to nie kwintesencja stylu hamptons ale subtelne nawiązanie. Niegdyś byłam zagorzałą przeciwniczką łączenia czarnego z granatem i niebieskim. Oj myliłam się, jeśli myślałam, że te kolory nie stworzą nic fajnego.


Black&white kocham nie tylko ja. To połączenie ma swoich wiernych fanów. To klasyka i tu nie da się nic zepsuć. I znowu wkradło się złoto. Wybaczcie ale jestem uzależniona i to chyba potrwa.



Znowu złoto! Czy ja muszę jeszcze coś dodawać :)



Które biuro wybieracie? Podejrzewam, że mój mąż odnalazł by się w każdym :) 
Byleby miał gdzie siedzieć i na czym laptopa postawić.


Serdeczności Wam posyłam!

Zoyka


5 komentarze:

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie znak :) dziękuję !

Relacja z Międzynarodowych Targów Poznańskich



Obiecałam Wam relację z Poznania, więc przygotujcie się na ogrom zdjęć i informacji. W sumie gdybym przez cały mój pobyt na targach robiła zdjęcia, to ten post nie miałby końca. W Poznaniu spędziłam aż 3 dni. To był mój pierwszy wyjazd do tego miasta i jestem nim szczerze zachwycona. Aaaaa właściwie znam Poznań mentalnie, bo jako nastolatka byłam ogromną fanką Małgorzaty Musierowicz i jej Jeżycjady! Co mnie zwiodło do Poznania? Targi Arena Design, Home Decor i Meble Polska.





Zaczynam relację od śniadania, na które zostałam zaproszona do nowego Showroomu Swarzędz  Home. Nie dość, że było smacznie i przyjemnie, to obeznałam się z nowościami Swarzędza. Fajnie było też poznać ich marki partnerskie, takie jak: TON, Barcelona Concept i Hop Design.





Ogromne wrażenie zrobiło na mnie samo umiejscowienie showroomu, bo to dawna fabryka Józefa Zeylanda. W budynku od 1871 roku funkcjonowała fabryka parowa wyrobów stolarskich, budowlanych i mebli. Prawdziwe miejsce z duszą i historią, a ja w takich miejscach oddycham pełną piersią. Poniżej Wanda pozuje i zarazem pokazuje, jak fajnie się siedzi na BAMPIE! Kochani, sama sobie posiedziałam i jestem zachwycona. To gibanie się na boki jest mega relaksujące. Uważam, że każda blogerka wnętrzarska powinna na nim siedzieć i pisać posty :)







Zaraz po śniadaniu, udałam się na spotkanie z VOX - em. Prezentację nowej kolekcji SIMPLE uświetniła Katarzyna Miller, którą bardzo podziwiam za stan ducha i wewnętrzną mądrość. I ciepło, niesamowite ciepło od niej płynące! Tutaj też nie byłam głodna, bo na przywitanie czekał brunch, a na pożegnanie usiedliśmy do uroczystej kolacji.



W wolnej chwili biegałam z aparatem, żebyście sami mogli zobaczyć czym oczy cieszyłam na VOX - owych włościach. Wszystko pięknie zaaranżowane, a dodatki skradły moje serce. Przyznam się szczerze, że nawet nie wiedziałam, że VOX ma tak ciekawy asortyment jeśli chodzi o szkło, zastawę stołową, naczynia dekoracyjne czy tekstylia. Moja wyobraźnia zadziałała i w głowie pojawiły się wizje aranżacji stołowych :)















A teraz zapraszam Was na stoisko Bloggers Zone. Bez skrupułów odsyłam Was do Uli - KLIK.
Ula świetnie wszystko opisała i dokładnie wymieniła wszystkie produkty, które uświetniły stoisko, a które ja najzwyklej w świecie bym przywłaszczyła! Marta, Ty zresztą wiesz :)
fot. Karolina Grabowska, Kaboompics



 Stoisko RM Flowers For You, wabiło z daleka. Tutaj po raz kolejny przekonałam się, że kwiaty sztuczne też mają moc. Tutaj po raz kolejny moja wyobraźnia pogalopowała i pojawiła się wizja pięknie skomponowanych kwiatów na stole.





Targi odbywały się na rozległym terenie, a stoisk był cały ogrom. Do większości nie dotarłam, gdyż najzwyklej brakło mi czasu. Może za rok opracuję sobie jakiś system i ogarnę więcej.








 Stoisko REGNUM
zwabiło mnie tym, na widok czego me serce rośnie do gigantycznych rozmiarów. 
Kieliszki, talerze, czajniczki, sztućce! To mój świat i moje klimaty!





Pawła z Modern Classic Home nie znałam osobiście i to był doskonały moment, żeby nawiązać kontakt. Jego stoisko wyglądało bardzo elegancko i klasycznie. Świece kusiły nie tylko zapachem ale i wyglądem. 



 Stoisko z kryształami najzwyklej w świecie błyszczało! BOHEMIA ma swój niepowtarzalny styl i chyba już wiecie co sobie myślałam podczas wizyty u nich.


Na koniec przedstawiam Wam Fargotex. Żałuję, że nie udało mi się zrobić więcej zdjęć, aby Wam pokazać jak cudowne dywany u nich widziałam. Chyba jak napiszę, że były bajeczne, w niewielkim stopniu odzwierciedli mój stan ducha podczas ich oglądania. A w dotyku? To już brak mi słów :)


I jeszcze wrócę do Poznania. Zdjęć też o wiele za mało. Tak mało czasu było. A wiecie gdzie miałam nocleg? No właśnie na Starym Rynku i to w domkach budniczych. Właśnie te domki to wąskie kamieniczki z podcieniami i są swoistą ciekawostką turystyczną i historyczną.




Ogólnie jestem zadowolona z wyjazdu. Były to moje pierwsze targi w Poznaniu więc nie mam porównania do lat wcześniejszych. Skupiłam się na stoiskach i firmach które mnie interesują. Fakty są takie, że ograniczył mnie czas i nie zdążyłam dokładniej zagłębić się w dział z meblami, a szkoda. Jest tylko jedna rzecz która mnie zdegustowała i nie byłam odosobniona w odczuciach. Niektóre stoiska żyły po prostu własnym życiem, we własnym kręgu. Niektórzy wystawcy najzwyklej w świecie zapomnieli, że są tam nie tylko po to żeby toczyć dysputy między sobą albo przeżuwać bułki nonszlancko. Z tego powodu było mi przykro, bo chciałam dowiedzieć się ciekawych rzeczy, pooglądać, zapoznać się. Dla mnie jako blogerki wnętrzarskiej i dekoratora wnętrz to bardzo istotne, by nawiązać kontakt werbalny, gdy sprzyja temu okazja. Taką okazją są właśnie targi i dziwię się, że niektóre firmy w ten sposób podcinają sobie skrzydła. 
Dzisiaj na tyle. Idzie Wielkanoc i niebawem więcej aranżacji świątecznych i nie tylko.

Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie!

Zoyka

10 komentarze:

Będzie mi miło jeśli pozostawisz po sobie znak :) dziękuję !